Zobacz inne przedmioty:

Cudzoziemka

Cudzoziemka - streszczenie

Cudzoziemka składa się z szeregu retrospekcji, więc określenie chronologii wydarzeń nie jest zawsze łatwe. Akcja powieści rozpoczyna się od przyjazdu głównej bohaterki, Róży Żabczyńskiej, do domu córki, Marty – w danym momencie przebywającej poza domem. Drzwi mieszkania otwiera bohaterce służąca, Sabina. Przechodząc przez pokoje w oczekiwaniu na powrót gospodyni, Róża zatrzymuje wzrok na lustrze, w którym spostrzega własne odbicie. Przypomina sobie, że sweter, który ma na sobie zakupiła właśnie z córką, miesiąc wcześniej. Marta radziła matce kupno czarnego swetra, stosowniejszego do jej wieku i postury, lecz Róża wbrew sugestiom zdecydowała się wówczas na kolor czerwony. Ciemna kolorystyka za mocno kojarzyła się jej ze smutkiem, przygnębieniem i śmiercią.

 

Myśli głównej bohaterki kierują się ku jej dzieciństwu i młodości. Przypomina sobie ona dzieciństwo spędzone w Taganrogu, w Rosji – zostali tam zesłani jej dziadkowie po upadku powstania listopadowego. W celu uchronienia dziewczyny przed całkowitym zrusyfikowaniem ciotka Luiza zabrała szesnastoletnią Różę do Polski. Pensja, do której uczęszczała, nie przypadła bohaterce do gustu, tym bardziej, że koleżanki naśmiewały się z niej. Rozpoczęła ona naukę gry na skrzypcach w Warszawskim Konwersatorium. Brała też dodatkowe lekcje u znanego wirtuoza Januarego Bądskiego.

 

Tam poznała i zakochała się, zresztą ze wzajemnością, w jego synu Michale. Chłopak jednak ożenił się z moskiewską kursantką, którą udało się mu uwieść. Na zawsze pozostał on życiową miłością Róży, a ich rozstanie pozostawiło niezatarty ślad w jej psychice. Znajomość z Michałem uzmysłowiła jej fakt, że posiada niepospolitą urodę – zachwycał się on jej pięknym nosem, zwłaszcza widzianym z profilu. Wraz z pięknem cechowała Różę jednak także ogromna niechęć do innych ludzi, wielokrotnie słyszała o sobie, że jest zimna.

 

Zawód miłosny i urażona duma sprawiły, że dziewczyna znienawidziła mężczyzn, a w szczególności Polaków, jako że przedstawicielem tego właśnie narodu był niedoszły kochanek, Michał. Z wyrachowania poślubiła Adama, skromnego nauczyciela matematyki. Opowiedziała mu o swej nieszczęśliwej miłości i oświadczyła, że nikogo więcej nie pokocha. Oskarżała męża o swoje nieszczęśliwe życie. Swoim zachowaniem terroryzowała całą rodzinę. Za swoją niezrealizowaną karierę muzyczną obwiniała na równi rodzinę i nauczycieli. Nie wierzyła, że może to być wina braku talentu. Całymi dniami ćwiczyła grę, a domem zajmowali się inni, których zadaniem było wykonywanie poleceń Róży. Wielokrotnie dochodziło do awantur, kiedy odrywano ją od gry i wzywano na posiłki.

 

Atmosfera w domu ulegała znacznej poprawie, kiedy matka wychodziła na koncerty. Róża urodziła potem kolejne dziecko, Kazia. Tylko jego bohaterka tolerowała i uważała za własnego potomka. Traktowała go jak człowieka dorosłego, zwierzała się mu, zabierała na koncerty. Pokładała w dziecku ogromne nadzieje. Jednak Kazio umarł w wielu siedmiu lat na dyfteryt. Śmierć syna Róża strasznie przeżyła, a winą obarczyła ponownie męża. W oczekiwaniu na powrót córki Róża rozmawia ze swoim mężem przez telefon. Prosi go, by do niej przyszedł (Adam odszedł od Róży i zamieszkał z inną kobieta), ma bowiem dla niego prezent, własnoręcznie zrobione gamasze. Kiedy mężczyzna przychodzi i chce je przymierzyć, Róża szyderczo wyśmiewa jego niezdarne ruchy. Dochodzi między nimi do kłótni, podczas której bohaterka omdlewa.

 

W tym czasie do domu powraca syn Marty – Zbyszek, którego zachowanie Róża krytykuje i oskarża o brak dobrych manier. Po ostrej wymianie zdań, chłopiec wychodzi. Do mieszkania dociera syn, Władysław z żoną. Jest zaniepokojony stanem matki, która całe życie uczyła go troszczenia się o nią. Był od niej przez to w jakiś sposób uzależniony. Posiadał on talent muzyczny, stąd po śmierci brata to on towarzyszył matce na koncertach. Kiedy zdecydował się na zaręczyny, zaprosił matkę, by poznała jego wybrankę. Podczas kolacji zapoznawczej Róża była złośliwa i krytyczna względem wybranki serca swego syna. Po wyjeździe matki Władysław zerwał zaręczyny. Kiedy poznał swoją późniejszą żonę, poinformował już matkę jedynie listownie o jej pochodzeniu. Podczas przyjęcia weselnego Róża po raz kolejny ostentacyjnie demonstrowała swoje niezadowolenie z powodu decyzji syna. Upokarza synową, wyśmiewając jej nieduży posag. Nachalnie kierowała małżeństwem syna. Krytykowała wszystko, co synowa zarządziła, włącznie z wychowaniem wnuków.

 

Kiedy podczas jednej z uroczystości obraziła ona polskiego ambasadora, syn ostatecznie stracił szacunek do własnej matki. Przyjazd do domu córki i zwołanie spotkania rodzinnego ma na celu ujawnienie najbliższym przemiany, jaka zaszła w życiu Róży. Chce ona, by w rodzinie doszło wreszcie do pojednania. Zmiany w postrzeganiu świata i stosunku do innych pragnie ona wyrazić życzliwymi słowami skierowanymi w kierunku synowej. W ogromne zdziwienie wprawia domowników chwila, kiedy Róża cierpliwie i bez agresji słucha wyjaśnień córki tłumaczącej swe spóźnienie.  Zdobywa się ona także na pochwałę stosowanych przez nią metod wychowawczych.

 

Wspomina, że nigdy nie kochała swej córki, której narodzin nigdy nie chciała. Na okres ciąży wyjechała, a po porodzie nie chciała dziecka karmić piersią. Agresja w kierunku dziecka potęgowana była jeszcze faktem, że bardzo przypominało swego ojca, który rozpieszczał je jak mógł. Przemiana zaszła w psychice bohaterki, gdy wyratowała córeczkę z ciężkiej choroby. Od tego momentu Marta stała się również ulubienicą matki. Za jej przyczyną zaczęła ona pobierać lekcje nauki śpiewu, a dzięki posiadanemu przezeń talentowi Marta została uznaną śpiewaczką. Bohaterka wraca do swojego mieszkania po owym udanym wieczorze pojednania. Do domu odwozi ją Adam, z którym bodaj po raz pierwszy udaje jej się porozumieć.

 

Różę odwiedza córka, obie potrafią ze sobą rozmawiać – pada zapewnienie o wreszcie dobrym samopoczuciu starszej kobiety, matka opowiada o wyjeździe do Królewca i drze Gerhardzie, który wlał w jej duszę spokój, doceniając jej urodę (zwłaszcza nos – jak uczynił to niegdyś Michał). Na końcu powieści Róża po raz kolejny słabnie i powoli umiera. W ostatnich chwilach towarzyszą jej zaniepokojeni Marta z Pawłem, Władek z żoną, Adam.

 

 

Zobacz inne lektury