Narrator ballady Świtezianka cały czas prowadzi nas po tajemniczym świecie przyrody, w którym rozgrywa się historia „chłopca” i „dziewicy”, którzy:
Brzegami sinej Świtezi wody / Idą przy świetle księżyca.
Ponieważ narrator ma nieco ograniczoną wiedzę o świecie i o bohaterach, dlatego sugeruje tylko, że chłopca i dziewczynę zapewne coś łączy:
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny / Pewnie to jego kochanka.
Z całym przekonaniem stwierdza natomiast, że młodzieniec jest „strzelcem w pobliskim borze”, ale co do pochodzenia dziewczyny nie wypowiada się, bo nie wie, kim jest i skąd pochodzi.
Jako ciekawy obserwator świata i ludzi wie, o czym rozmawiają młodzi. Przytacza słowa chłopca, który ubolewa, że nic nie wie o swojej dziewczynie, pyta ją o dom i rodziców, ciekawi go, dlaczego ukrywa się „po kniejach, jak sarna płocha”. Prosi ją, by pozostała z nim, ale ona boi się zawodu miłosnego i wypytuje chłopca, czy będzie jej wierny. Narrator jest świadkiem, jak strzelec składa przysięgę wierności:
[...] przyklęknął, chwycił w dłoń piasku, / Piekielne wzywał potęgi, / Klął się przy świętym księżyca blasku.
Wprowadza też nastrój niepewności („lecz czy dochowa przysięgi?”), oczekiwania, napięcia, które towarzyszą czytelnikowi. Tym bardziej, że dziewczyna, odchodząc, dała radę strzelcowi odnośnie złożonej obietnicy:
Dochowaj strzelcze, to moja rada: / Bo kto przysięgę naruszy, / Ach, biada jemu, za życia biada! / I biada jego złej duszy.
Narrator obserwuje, jak dziewczyna znika, a zawiedziony strzelec kieruje swe kroki do domu. Opisuje szczegółowo drogę, którą podąża chłopiec: gęsty las, szumiące głośno drzewa, niespokojna tafla jeziora, bo woda w nim „się burzy i wzdyma”.
Narrator buduje nastrój tajemnicy i grozy okrzykiem: „O niesłychane zjawiska!”, a później opisuje pojawienie się nad lustrem wody niesłychanie pięknej dziewczyny, która zaczyna uwodzić kroczącego brzegiem jeziora strzelca. Chłopiec dziewczyny nie zna, ona wydaje się wiedzieć o nim wszystko, bo krytykuje jego ukochaną, za to, że go zwodzi go. Narrator jest cały czas obecny, jest świadkiem sceny rozgrywającej się pomiędzy strzelcem, a wodną pięknością, która tak kusiła chłopca, tak go mamiła cudownym życiem obok jej boku, że strzelec poddał się jej zalotom. Gdy tylko dotknął jej dłoni, spostrzegł, że to jego „dziewczyna spod lasku”.
Narrator przekazuje czytelnikowi informacje o reakcji zdradzonej dziewczyny, o jej przekleństwie niewiernego strzelca, bo za jego obłudę, zdradę i fałszywe przysięgi:
Surowa ziemia ciało pochłonie, / Oczy twe żwirem zagasną / A dusza przy tym świadomym drzewie / Niech lat doczeka tysiąca.
Opowieść kończy informacją, że „dotąd przy świetle księżyca / Snuje się para znikomych cieni: / Jest to z młodzieńcem dziewica”. Wie też, że ona „pląsa po jeziorze”, a „On pod tym jęczy modrzewiem”.
Zgodnie z romantycznym przesłaniem ballad: „Nie masz zbrodni bez kary”, wiarołomstwo strzelca zostało surowo ukarane. Dziewczyna ostrzegała strzelca. Po trzykroć wypowiadała słowo „Biada!”. Niestałość młodzieńca i jego zdrada głęboko ją zraniły, a ponieważ w balladach obowiązuje ludowe pojęcie moralności, w którym brak pierwiastka miłosierdzia, chłopiec musiał zostać ukarany za zdradę i złamanie przysiąg. Charakterystycznym przejawem ludowego pojęcia sprawiedliwości jest udział natury w wymierzeniu kary. Jezioro Świteź rozwarło swoją otchłań i pochłonęło oboje młodych. Pochłonęło ciało strzelca, bo dusza przez tysiąc lat będzie jęczeć „pod modrzewiem”, a dziewczyna-rusałka dalej beztrosko „pląsa” po jeziorze.
Gatunek literacki
Świtezianka jako ballada romantyczna posiada następujące cechy:
Kontynuacje i nawiązania
Literatura
Malarstwo
Bibliografia przedmiotowa