INNE PRZEDMIOTY: Angielski, Historia, WOS, Geografia,

Zapiski więzienne

Problematyka utworu

Kalendarium więzienne

25. 09. 1953: aresztowanie kardynała

26. 09. 1953: umieszczenie prymasa w klasztorze oo. Kapucynów w Rywałdzie

12. 10. 1953: przewiezienie ks. prymasa do Stoczka Warmińskiego

8. 12. 1953: zawierzenie przez uwięzionego kardynała swego losu Maryi

2. 07. 1954: memoriał do rządu rekapitulujący wysiłki episkopatu w celu osiągnięcia porozumienia z rządem PRL

6. 10. 1954: przewiezienie kardynała do klasztoru oo. Franciszkanów w Prudniku Śląskim

7. 08. 1954: propozycja (ze strony rządu) zamieszkania kardynała w izolacji klasztornej

13. 10. 1955: zabieg przecięcia wrzodu w klinice UB w Opolu

28. 10. 1955: przeniesienie kardynała do Komańczy

29. 10. 1955: prymas przechodzi pod opiekę episkopatu i bpa Klepacza

2. 11. 1955: odwiedziny biskupów: Choromańskiego i Klepacza

16-20. 04. 1956: wizyta biskupów i księży, omówienie powrotu kard. Wyszyńskiego do Warszawy

16. 05. 1956: prymas napisał tekst Ślubów Jasnogórskich z okazji 1000-lecia Chrztu Polski, które złożył w Częstochowie bp Klepacz

26. 10. 1056: przybycie do Komańczy, z polecenia Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR, min. sprawiedliwości, Zenona Kliszki i posła Bieńkowskiego. Kardynał odzyskuje wolność

28. 10. 1956: powrót prymasa do Warszawy; ponowne objęcie wszystkich stanowisk

 

Kontakty z rodziną i otoczeniem

Kardynał Wyszyński w Rywałdzie był całkowicie odizolowany od świata zewnętrznego. Nie mógł kontaktować się z nikim, widywał tylko pilnujących go funkcjonariuszy UB. Zdawkowo rozmawiał z kierownikiem. W Stoczku Warmińskim spotykał się na wspólnej modlitwie i przy posiłkach z więzionymi tam również ks. Stanisławem Skorodeckim i z siostra zakonną Marią Leonią Graczyk. Oprócz komendanta i zastępcy nikogo nie widywali. Z rodziną nie miał żadnego kontaktu, dopiero po przewiezieniu do Prudnika, na usilne prośby prymasa, pozwolono na korespondencję z ojcem, a później również z siostrą. Jednak listy od ks. prymasa były czytane jego ojcu i zabierane z powrotem przez UB. Nawet ciężka choroba ojca nie zmieniła decyzji o zakazie opuszczania więzienia przez Prymasa. Otrzymał tylko później informację, iż ojciec czuje się lepiej i wyszedł ze szpitala. Dopiero w sierpniu 1955 roku pojawił się delegat z ramienia UB z propozycją, by kardynał zgodził się na klasztorną izolację. W czasie choroby lub pogorszenia się stanu zdrowia, w ścisłej tajemnicy wożono prymasa do kliniki UB. Dopiero w Komańczy mogli go odwiedzać przedstawiciele Kościoła, a na Wielkanoc przyjechały nawet, uzyskując odpowiednie przepustki, siostry kardynała.

 

Wiara źródłem i wykładnikiem siły fizycznej i duchowej Kardynała

Prymas Polski, Stefan Wyszyński, od początku wszystko „postawił na Maryję”, ulgę i pociechę odnajdował w modlitwie. To ona dała mu siłę do przetrwania spartańskich warunków i traktowania go przez UB jako wroga narodu. Modlitwy zanosił głównie w intencji Kościoła, wiernych, rodziny i przyjaciół, ufając głęboko, że naród nie wierzy w propagandę komunistyczną i nie odwróci się od Kościoła i kapłanów, których na wszelkie sposoby oczerniano. Modlił się nawet za swoich prześladowców. Zapiski… to nie tylko informacje o pobycie w miejscach odosobnienia, ale przede wszystkim rozważania świadczące o całkowitym zaufaniu Bogu, o poddaniu się Jego woli. To minieseje filozoficzne poświęcone Bogu i Matce Najświętszej, wyrażające wdzięczność i uwielbienie, poddanie się we wszystkim opiece Jezusa i Jego Matki. Rozważania stanowią dowód wewnętrznej potrzeby ciągłego obcowania z Bogiem i Maryją poprzez medytację i modlitwę, która ma moc ocalającą. Bez Boga i wiary w Jego moc i miłosierdzie życie człowieka nie ma sensu:

 

Wszak nie umiem jednego dnia spędzić bez Ciebie, bez Twego Imienia, bez Zdrowaś Maryjo, bez różańca, bez aktu oddania się Tobie. Czym byłoby życie moje, gdybym o Tobie zapomniał…

 

Chrześcijańskie świadectwo człowieczeństwa

Kardynał znalazł się w ekstremalnych warunkach, kiedy to zazwyczaj człowieka ogarnia gniew i buntuje się przeciw swojemu losowi. Nie wszyscy potrafią zdobyć się na to, by zachować godność przynależną jednostce ludzkiej. Prymas cierpiał podwójnie, bo jako jednostka i kapłan, ale nie myślał wtedy o sobie, bo bardziej bolało go to, że „owce” z jego owczarni nie mają pasterza. Domagał się wyjaśnienia swojej sytuacji, zarzucał pracownikom UB pogwałcenie jego prawa do wolności, ale nie czynił tego z pogardą czy nienawiścią. Wrogom Kościoła i jego, jako zwierzchnika, udowadniał swoją postawą i zachowaniem, na czym polega istota człowieczeństwa. Wykazał, że nawet uwięzienie nie jest metodą ani sposobem, by wymusić na człowieku zdradę ideałów, w które wierzy, czy wiary, którą wyznaje. W rozmowach z komendantami był zawsze spokojny i opanowany. Jego niezłomność i odważne wyznawanie wiary budziły respekt nawet u prześladowców, którzy traktowali kardynała przyzwoicie, spełniali też, choć po kilkukrotnym przypominaniu, jego prośby. Nie skarżył się nigdy, o nic nie miał pretensji, oprócz zarzutu złamania praw konstytucyjnych. W książce wiele miejsca poświęcił wrogom Kościoła, modlił się w ich intencji, prosząc Boga o miłosierdzie dla nich. Jest to dowód najwyższego stopnia człowieczeństwa przesyconego ideami humanizmu i humanitaryzmu. Prymas uważał, że skoro Bóg postawił na jednej drodze nieprzyjaciół Kościoła i kapłanów, to zapewne dlatego, by kapłani modlili się za swoich prześladowców. Napisał o nich:

 

Brak im wiary w Boga, brak rozeznania dobra i zła, nie znając Ewangelii, nie wiedzą, czym właściwie jest Kościół […] pełni są uprzedzeń, może zgorszeni przez nas, może pełni gniewu, ducha odwetu, słabości i złych skłonności. W takich kajdanach trudno zachować się po ludzku. Wszak to są niewolnicy samych siebie. Godni współczucia.

 

Prymas dał prawdziwie chrześcijański dowód, że w każdych warunkach można zachować swoje człowieczeństwo, którego wielkość nie zależy od tytułów i godności, ale od mądrej, szlachetnej akceptacji wszelkich przeciwności oraz tych, którzy te przeciwności stworzyli. Postępował zawsze zgodnie z zasadami Biblii, dlatego zamiast nienawidzić prześladowców, współczuł im, że są tak daleko od Boga, źródła prawdziwej mądrości, że zatracili w służbie idei komunizmu swoje jestestwo.

Problematyka utworu

Zobacz inne lektury