Sonet I. O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego
U genezy powstania tego sonetu legły prawdopodobnie wyrzuty Sępa – Szarzyńskiego z powodu tego, że w młodości związał się z protestantami, stąd pewnie znaczący wers:
I z płaczem ganię młodości mej skoki.
Sonet I wyraża zaniepokojenie podmiotu lirycznego szybko upływającym czasem. Człowiek pędzi przez życie, a za nim trop w trop – śmierć. Młody człowiek nie zastanawia się specjalnie nad swoim postępowaniem, bo uciechy życia nęcą go i odciągają od jedynej prawdziwej wartości, jaką jest Bóg. Kończący sonet dwuwers to refleksja nad tym, że naprawdę szczęśliwy jest ten człowiek, który „w czas” zrozumie, co jest w życiu ważne. Sonet ten to odmiana francuska tego gatunku. W sonecie nagromadził autor dużą ilość epitetów, praktycznie w każdym z 14 wersów odnajdujemy jeden lub dwa epitety. Sonet należy do liryki bezpośredniej, osobistej, a główny sens wiersza zawiera się w tytule.
Sonet IIII. O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem
Dwie początkowe strofy opisują zmagania człowieka ze „srogim ciemności hetmanem”(z szatanem), który czyha tylko, by człowieka pogrążyć i uniemożliwić mu staranie o „byt nasz podniebny”, czyli o zbawienie wieczne. Nasze ciało pragnie tylko tego, co przemijające, ulotne, człowiek zrobiłby wszystko dla chwilowych rozkoszy. Szatan jest zazdrosny o doskonałość ducha i chce człowieka zmusić do upadku, do grzechu. Ludzie bez przerwy muszą walczyć nie tylko z szatanem, ale z pokusami świata i żądzami ciała. Dwie ostatnie, trzywersowe strofy to refleksja, że człowiek bez pomocy Boga, nie ma szans na zwycięstwo w tej nierównej walce z szatanem. Podmiot liryczny błaga Boga o pomoc i wstawiennictwo, bo wie, że tylko pod opieką Boga „będę wojował i wygram statecznie”.
Sonet IIII to utwór zbudowany według reguł włoskich.
Sonet V. O nietrwałej miłości rzeczy świata tego
I nie miłować ciężko, i miłować nędzna pociecha.
Tak rozpoczyna podmiot liryczny swoje wywody na temat miłości do rzeczy, które zmieniają się i ulatują. To tylko myśli człowieka krążą wokół tych złudnych wartości doczesnych. Druga strofa to pytanie retoryczne, komu tak naprawdę może wystarczyć majątek, władza, sława, rozkosz i uroda, skoro te rzeczy podlegają przemijaniu i nie bronią człowieka przed lękiem i trwogą związaną ze śmiercią. Miłość jest czymś naturalnym, ale ciało, które pragnie tego, co materialne, cielesne, jest przeszkodą człowiekowi w dążeniu do drugiej, najważniejszej miłości, miłości trwałej, której celem jest Bóg. Dusza ludzka jest zwodzona przez „z żywiołów utworzone ciało”, które przeszkadza jej w widzeniu „wiecznej i prawej piękności (…) celu swej miłości”. Nie ma na świecie nic trwałego, oprócz miłości do Boga.
Sonet ten to sonet francuski.